- budowanie na widoku
- założyciel
Buduję sobie szefa
Piszę kod od ponad piętnastu lat. Projektów po godzinach – mnóstwo. Skończonych – zero.
To zdanie trochę kłamie. Uczciwiej: zbudowanych sporo, żaden nie dobiegł do mety – nie wystartował, nikt go nie wypromował, nikt poza mną go nie używał.
Schemat jest zawsze ten sam. Zaczynam od tego, co mnie fascynuje – architektury, najtrudniejszego technicznego kawałka, designu. Znikają godziny, dni, miesiące. Potem ciekawej części ubywa i zostaje dystrybucja i walidacja. To, co nudne, i… to, co przeraża.
Tu każdy z nich staje.
Nie umiem nie budować
Diagnoza ADHD na początku tego roku nazwała po imieniu coś, co sięga głębiej niż jakakolwiek etykieta: na stole musi leżeć projekt. Zawsze. Coś, co się projektuje, buduje, robi. Jeśli żadnego nie ma, zaczynam nowy.
To wykracza daleko poza kod. Zaprojektowałem własny dom i każdy mebel na wymiar, który w nim stoi. Nie po to, żeby zaoszczędzić. Po prostu nie umiałbym ich nie zaprojektować. To mój narkotyk.
Pytanie „czemu nie umiesz niczego dowieźć” wygląda wtedy inaczej. Uczciwa odpowiedź to nie „bo jestem leniwy” ani „bo nie umiem się zobowiązać”. Potrzeba budowania nigdy mi się nie kończy, a nudna końcówka w ogóle jej nie zaspokaja. Za każdym razem wygrywa kolejna ciekawa rzecz.
Brakujący element
W pocket.ceo buduję więc tak naprawdę brakujący element.
Szef AI w komunikatorze, w którym i tak piszę na co dzień. Pamięta, co obiecałem zrobić, ściąga mnie z powrotem, kiedy odpływam do kolejnej ciekawej rzeczy, i dociska nudną część, aż będzie zrobiona. Nie kolejne narzędzie do produktywności. Narzędzia do produktywności optymalizują to, co już działa. Nie szwankuje planowanie. Szwankuje to, że po drugiej stronie rozmowy nikt nie czeka, aż skończę.
Leon, pierwszy z szefów, jest tą drugą stroną rozmowy. Mówi mi, co jest ważne, a co jest szumem. Mam pełną świadomość, że to po części placebo. Trzeba chcieć. Leon sprawia tylko, że łatwiej chcieć dalej.
Wciąż mogę odpuścić
Może ciekawą częścią jest samo budowanie, a odpłynę w chwili, gdy zostaną już tylko marketing i start. Na razie trudno powiedzieć. To eksperyment, najpierw na sobie samym.
Zobaczymy, jak pójdzie. Tym razem może przynajmniej będę miał pomoc.